Nasze połowinki, czyli połowinki II F były świetne.
Tańce, śpiewy, wygłupy i pijaństwo. Większość z osób prawie siedemnastki na karku, a ja ledwo piętnastkę. Zawsze było można zauważyć, że jestem najmłodsza z klasy. Byłam troszkę niższa i mniej dojrzała, ale jednak byłam jedną z najlepszych uczennic w szkole.
Ale wróćmy do połowinek. Kuba się tak schlał, że nie mógł wstać z krzesła, a chciał bardzo ze mną jeszcze zatańczyć. Kuba przy "małej" pomocy kolegów wstanął i już chciał tańczyć. Na moje nieszczęście był akurat wolny. Przyjaciel tak się uradował, że aż prawie się przewrócił, ale koledzy jak zwykle mu pomogli.
Po około 10 minutach ogarniania Kuby znowu była wolna piosenka. Kuba złapał mnie w talii i mocno wtulił.
- Kuba nie mogę oddychać. Zluźnij ten uścisk- wykrztusiłam.
- Liza ja Cię nie puszczę. Jesteś tylko moja- bełkotał.
- Kuba wracam do domu!- krzyczałam.
- Odprowadzę Cię- zaproponował.
- Nie trzeba. Tata za chwilkę podjedzie- odpowiadam.
- Liza zostań ze mną. Kocham Cię!- krzyczał jak opętany.
- Kuba jesteś pijany i nie wiesz co mówisz- powiedziałam spokojnie.- Wezmę cię do domu. Nie możesz się pokazać w tym stanie w domu.
- Okej, ale powiedz mi co do mnie czujesz! Kochasz mnie?!- wybełkotał i się przewrócił.
Pokręciłam głową.
- Nie, Kuba. Nie kocham cię jako chłopaka. Kocham cię jako brata.
- Proszę pokochaj mnie!
Do sali wszedł mój tata.
- Kuba idziesz?- zapytał się.
- Taaa...
Tata pomógł mu wstać i zaprowadził go do samochodu.
- Dobrze, że się tak nie schlałaś jak on. Mama by się nieźle wkurzyła.
- Wypiłem tyko trochę. Może trzy kieliszki wódki- bronił się chłopak.
Otworzyłam drzwi samochodu i usiadłam na miejscu pasażera.
- Na raz chyba. A kolejek było 5- śmiałam się.
Tata wsunął płytę do odtwarzacza i zaczęła lecieć dobrze znana mi piosenka. Zaczęłam dość głośno śpiewać. Kuba coś tam bełkotał pod nosem, a tata zaczął się głośno śmiać. Po kilku piosenkach Kuba miał dosyć. Nie wytrzymał tego psychicznie i fizycznie wiec zaczął głośno krzyczeć, że go głowa boli i już chce być trzeźwy.
- Mama często wspomina jak to ona robiła zapasy kefirów dla siatkarzy.
- Marcina to wtedy wyleczyła tymi kefirami z picia.
- Nie śmiej się z wujka. Jest dzisiaj u nas z Hanią.
Tata zaparkował samochodem przed domem i wybiegłam z auta. W progu stał już Marcin. Skoczyłam w objęcia wujka.
- Cześć Liza. Jak tam na połowinkach? Nie czuje alkoholu. Hania i Nadia! Nic nie wypiła!- krzyczał Marcin, a w tym czasie z samochodu wyturlał się Kuba.- Ale mamy tutaj za to cholernego pijusa!
Kuba próbował wstać. Zza Marcina wyszedł Piotrek.
- Marnie wygląda. Ola przynieś dwa kefiry. Oduczymy go pijaństwa- zaśmiał się mój młodszy brat.
Marcin odsunął się i z domu wyszła mama.
- Dwa kefiru nie pomogą. Lewatywa się tutaj przyda. Nic innego jeśli na rano nie ma być pijany- powiedziała poważnie mama.
Marcin i tata wybuchnęli śmiechem. Kuba rozejrzał się przestraszony.
- Ale pani żartuje?- spytał się chłopak.
- Mama nigdy nie żartuje- odpowiedziała Ola.
Kuba pewny siebie wstał i powiedział.
- Ale ja już nie jestem pijany- wybełkotał i pobiegł chwiejnym krokiem w krzaki i wypróżnił się co nie co z alkoholu.
- Widzisz Liza dlaczego mama nie kazała ci pić. Chyba nie chciałabyś wyglądać jak Kuba. Młody, pijany...- zamyślił się tata.- I głupi.
Złapałam Kubę za rękę i pociągnęłam za sobą.
Zaprowadziłam go do pokoju gościnnego i poprosiłam go:
- Nie zarzygaj łóżka, bo jest robione na wymiar. Dobranoc.
Wyszłam z pokoju i pobiegłam na gore się przebrać. W łazience zmylam makijaż. Po tym jak się ubrałam w jeansy i T-shirt zeszłam do salonu by porozmawiać z rodzinką.
- Kuba pasuje do reprezentacji z roku 2012. Pijak jak cała kadr- śmiała się mama.
- Ale jak ty wypiłaś z Winiarem dwie półki na łebka to już nie pamiętasz? Winiar miał takiego kaca, ze nie mógł oderwać rąk od uszu. Wszędzie hałas.
Wybuchnęliśmy śmiechem.
- Ola i Piotruś śpią?- zapytałam się tacie.
- Tak. Od jakiś 25 minut.
Hania wstała z kanapy i podeszła do barku. Wzięła butelkę czerwonego wina oraz kieliszek i wróciła.
- Nadia i Michał stwierdzili, ze powinniśmy oblać to, ze dzisiaj wróciłaś trzeźwa. Nawet Tobie pozwoli troszkę wypić- uśmiechnęła się Hania.
Marcin otworzył butelkę i nalał każdemu 1/3 kieliszka wina.
- Ta za trzeźwość Luizy!- wzniósł toast tata.
Upiłam łyk z kieliszka. Zaczęłam kaszleć.
- Nie będzie piła alkoholu. Na 90%- powiedziała mama i mnie przytuliła.
~*~
Witam. Oddaje pierwszy rozdział w wasze ręce. Napisany został bardzo szybko, ale dopiero teraz go dodaje.
To opowiadanie jest napisane w formie wspomnień. Pierwszy raz w mojej karierze blogerskie zdarza się to że opowiadanie jest napisane w formie przeszłej. Wole pisać w czasie teraźniejszym, ale trzeba próbować wszystkiego.
Przepraszam za błędu które popełniłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz